Fruu, sruu ja koczuje tuuu, czyli jak przegonić poranne grochuuu
Tak! Gołąb, gołębie, gołąbki, gołąbeczki.
Dla jednych urokliwe ptaszki, dla drugich skaranie. Chyba należę do tej drugiej grupy. Nabardziej dokuczliwe są ich poranne gruchania, te „grochuuu, grochuuu…”, stukanie dziobem czy szuranie pazurami po parapecie. Bo tak to już jest, że gołębie siadają, a zwłaszcza na parapecie. Jednak dwójka „grochuuu” upatrzyła sobie narożnik balkonu i sukcesywnie donoszą gałązki aby uwić sobie gniazdko. Hola! Gniazdko to ja sobie tutaj wije i sublokatorów mi nie potrzeba. Tak więc codziennie rano z zaspanymi oczami, sunę na balkon i przeganiam „grochuuu…” oczywiście efekt jest powiedzmy chwilowy. Chwilowy na tyle, że zdążę się dobudzić i wyjść z domu.
Tak, tylko jak się ich pozbyć, pozbyć albo podrzucić im balkon sąsiada. Przecież każdy z nas ma „ulubionego” sąsiada, któremu można podrzucić „grochuuu”. Nieprawdaż?
Jak ktoś ma pomysł na wysiedlenie codziennego „grochuuu” to ja bardzo chętnie się zapoznam. Zaznaczam, że wykorzystam pokojowe rozwiązania… najpierw
Tak to już jest, że gołębiem być – mieć przesrane, mieć gołębia to napewno mieć nasrane. Grochuuu…





1 komentarz
Proszę bardzo:)
http://www.youtube.com/watch?v=DOIU1Xj1zdI